Jednym z najbardziej prastarych obowiązków katolików jest odprawienie spowiedzi wielkanocnej. W tym nakazie Kościoła tkwi sens głęboki.

W tym samym czasie mamy wszyscy synowie Kościoła, przez wniknięcie w siebie, rachunek sumienia i spowiedź „wraz z życiem dawniejszym zwlec z siebie starego człowieka, mizernego przez żądze zwodnicze i odnowić się duchem umysłu naszego i oblec się w nowego człowieka, stworzonego na obraz Boga w sprawiedliwości i świętości prawdziwej”.

Zdajemy sobie sprawę z doniosłego wychowawczego wpływu spowiedzi na kształtowanie naszych osobowości. Spowiedź odradza nas, zmartwychwstajemy! A że wielkanocna spowiedź ma charakter społeczny, całe społeczeństwo katolickie powinno odrodzić się, zmartwychwstać! Ten charakter spowiedzi powinien nam uprzytomnić, że wielkanocna spowiedź dotyczy naszego życia osobistego i społecznego, nas jako jednostek i nas jako członków narodu. Tak jak każdy z nas wnika w siebie i odbywa rachunek sumienia, musi cały naród klęknąć u konfesjonału. Musimy sporządzić wzorowy rachunek sumienia, zdać sobie sprawę z grzechów, które toczą nasz naród. Z grzechów tych musimy się otrząsnąć.

Przeżywamy czasy, które muszą wywrzeć decydujący wpływ na dalsze nasze istnienie. Z zewnątrz z trzech ścian naszego państwa uciska nas imperializm, odwiecznie dążący do zdobycia naszych narodowych posiadłości. Z pozostałej ściany przenika w nasz organizm rozkład pod różnymi postaciami. Wewnątrz rozkłada nas nasz wróg wewnętrzny. Sojusznikami tych wrogów nasze wady narodowe. I podobnie jak istota ludzka potrafi pokonywać nieustanne trudności i niebezpieczstwa, naginać procesy fizjologiczne w kierunku prowadzącym do dłuższego istnienia, wywoływać automatyczną odbudowę tkanek i leczenie chorób, musimy niszczyć przede wszystkim rozkładające nas doktryny, przystosować się do warunków życia wewnętrznego i zewtrznego i zwycięsko stawczoła wszystkim, piętrzącym się przed nami trudnościom.

Musimy się zdobyć na pogłębienie wiary. Z indywidualnej stać się ona musi wiarą całego narodu. Musimy ustalić i stosować właściwą hierarchię naszych celów. Przez zdrową rodzinę i pracę dla narodu dążyć do Boga. I wiara nasza nie śmie dłużej pozostać w sferze słów, musimy przekształcić ją w czyny.

Bierność naszą przemienić musimy w podstawę czynną. Zwalczać zło w każdej postaci i na jego miejsce wprowadzać dobro. Nie wolno nam przy tym powodować się oportunizmem, czas wreszcie zdobyć się na ofiarność. Należy podporządkować nasz własny interes dobru narodu. Pamiętajmy stale słowa wieszcza „i ten szczęśliwy kto padł wśród narodu, jeśli dał innym szczebel do sławy grodu”. A jeśli zdobędziemy się na niezłomność w wierze, hart ducha, żelazną wolę, ofiarność i postawę czynną, wytrwajmy przy tych przymiotach, wypleńmy przysłowiowy słomiany zapał, stańmy się w dążeniach naszych nieugięci.

A dążeniem naszym jest stworzenie katolickiego państwa polskiego narodu.

Czołem Wielkiej Polsce!