81 lat temu do snu wiecznego zamknął oczy Ten, którego życie całe było czynem, trudem, pracą i walką, – pracą i walką bez wytchnienia dla Polski. Choć wiadome nam było, że zdrowie śp. Romana Dmowskiego podcięte było groźnie od dość długiego już czasu, nie podobna pogodzić się z prawdą bolesną, wstrząsającą, że odszedł On od nas, na zawsze, że już narodowi polskiemu nie stanie orki Jego i siejby.

Ideał Polski wielkiej i budowanej na narodowych podstawach wypełniał wszystkie uczucia i myśli, wszystkie pragnienia i dążenia Romana Dmowskiego. Tej Polski postać granitową rzeźbił Dmowski potęgą swego umysłu w duszy zbiorowej społeczeństwa przez dziesiątki lat.

Sam bowiem był o charakterze z granitu: twardy, niezłomny, w żądaniu dla Polski wobec siebie i swoich – rzec można – bezwzględny, fanatyczny w najszlachetniejszym słów tych znaczeniu.

Pod powracającym wrażeniem żałobnej, przygniatającej wieści, trudno zwykłymi słowy zobrazować, choć w przybliżeniu ogrom zasług Romana Dmowskiego wobec Ojczyzny i roli Jego dziejowej w przełomowym okresie Polski, a zarazem ogrom straty, jaką naród polski przez zgon Jego ponosi.
Historia już potwierdza to, co czuł ongi instynkt zbiorowy, a mianowicie prawdę, że Dmowski przeobraził dawne społeczeństwo polskie o typie i patriotyzmie szlachecko-romantycznym w nowoczesny naród, łączący idealizm pobudki, zrodzony z nieśmiertelnej, niepodległej jego duszy, z realizmem myślenia i działania politycznego, nabytym w ciężkiej, często srogiej, nawet krwawej szkole życia. I tak twórczym duchem Dmowskiego psychicznie przekształcony i uformowany naród dojrzał do odzyskania wśród wielkiej wojennej zawieruchy świata niepodległości swojej państwowej, której podstawy z roku na rok umacnia i pogłębia.

Przeobraził Dmowski duchowo naród polski, torując mu drogę myślą i pracą jako największy nowoczesny Polak, jak to onegdaj określił ks. Prądzyński. Gdy spojrzymy z perspektywy na ostatni wiek dziejów Polski, widzimy na nim dobitnie wyrytą mocną postać Romana Dmowskiego, jak przebija się poprzez zapory i hamulce, jak najpierw własnemu społeczeństwu otwiera oczy na rzeczywistość, która idzie, i na konieczność zajęcia wobec niej stanowiska, podyktowanego przez interes ogólnonarodowy ze względu na głównego wroga – Niemcy, jak następnie wprowadziwszy, sprawę polską na arenę międzynarodową wiedzie swój naród do zjednoczenia i wyzwolenia, a gdy już niepodległość państwa została zdobyta, skierowuje myśl polityczną społeczeństwa na budowanie gmachu niezawisłości wewnętrznej przez zrzucenie pęt i okowów żydowskich.

W każdym z tych okresów był Dmowski obarczony wysiłkiem i trudem olbrzymim; żaden z nich nie zaoszczędził Mu obryzgania Go jadem i obrzucenia kamieniami przez zawiść i małość polityczną. Bo taki bywa los ludzi wielkich. Może pod tym względem okres czasów zaborczych – był szczególnie „chlubny” dla szafarzy jadu i kamieni. Dmowski jednakowoż szedł dalej naprzód.

Geniusz jego polityczny, który na długie lata przed wybuchem pierwszej wojny światowej przewidział rozwój stosunków międzynarodowych tak, jak one się następnie istotnie ułożyły, zabłysnął w toku wojny na koalicyjnym terenie dyplomatycznym w całej swej potędze i przenikliwości. Dmowski dźwignął się na wyżyny wręcz opatrznościowego męża stanu i orędownika dążeń i żądań narodu polskiego wkładając szczególnie w sprawę wyzwolenia ziem zaboru pruskiego całą swą duszę gorącą i energię niewyczerpalną.
Po wojnie z wyjątkiem krótkiego okresu w roku 1923, w którym uproszono Romana Dmowskiego do udziału w rządzie polskiej większości parlamentarnej w charakterze ministra spraw zagranicznych, Dmowski nie wysuwał się na front życia publicznego, tym intensywniej zajmując się twórczością pisarską, której zawdzięczamy znane pierwszorzędne dzieła polityczne, oraz inspirowaniem polityki kierowniczych kół obozu narodowego. Wysiłek ten Jego przerwała dopiero choroba, która organizm Jego trawiła już od dłuższego czasu, a osiemdziesiąt
jeden lat temu podcięła całkowicie.

O życiu Romana Dmowskiego powiedzieć należy: dał z siebie wszystko Polsce, od niej niczego nie biorąc. Żył w warunkach bardzo skromnych. Z goryczą, z oburzeniem patrzał na tych, co na „służbie państwu polskiemu” robią fortuny. Miał serce i duszę wrażliwą na dolę tych, którym nieraz głód dokucza i chłód. Radził zawsze przyszłość Polski budować na pracy średnich i małych warsztatów. Wzrósł też Dmowski w duszę najszerszych warstw społeczeństwa naszego. I otoczony był zawsze miłością ich płomienną, Polski, która mu tyle zawdzięcza.

Imię Romana Dmowskiego było od lat dla niezliczonych rzesz obozu narodowego programem. I programem ono pozostanie. W tym zgon ziemskiej Jego powłoki niczego nie zmieni. Bo duch Jego żywy pozostanie między nami. Duchowi Jego nieśmiertelnemu ślubujemy wierność po wsze czasy tej idei, która była Jego ideą, tej, którą on w nas wpoił, kładąc w duszy zbiorowej społeczeństwa podwaliny Polski nowoczesnej, Polski narodowej, za co w sercach obecnych i przyszłych pokoleń trwać będzie, wiecznie żywy pomnik najgorętszej wdzięczności, miłości i chwały.

Czołem Wielkiej Polsce!